ŚWIADECTWO

 Gdynia, w dniach:

14 września 2003 r. – Podwyższenie Krzyża Świętego,
15 września 2003 r. – Święto Matki Bożej Bolesnej

Mściwój Jerzy Jeżewski
ul. Zielona 13 A/4
81-113 Gdynia
tel./fax: (+48 58) 665-34-00
Poland, Pologne, Polen

Ś  W  I  A  D  E  C  T  W  O

Statut Fundacji – Fundusz Obrony Narodowej, zwanej dalej Fundacją FON®, jest szczególnym świadectwem umiłowania Ojczyzny.

To świadectwo jest wynikiem życiowej szkoły, wyrosłej z korzeni WIARY naszych Dziadów i Ojców.

Nie zdawałem sobie sprawy i długo bagatelizowałem fakt, że szczególną i najpiękniejszą lekcję życia, dał mi mój Ojciec, Którego nie znalem.

Gdy nastąpiło to najgorsze, miałem zaledwie 4 lata i nieświadomość potwornego zła na świecie.

Miałem 21 lat, gdy wpadło mi w ręce kilka nieznanych dokumentów.

Był wśród nich ostatni list Skazańca i jeden z grypsów:

„Służyłem Ojczyźnie, jak mogłem najlepiej, przedkładając Ją nad własną rodzinę, nad własne szczęście.” (gryps z 14.06.1944 r.).

„Wyrokiem Wyższego Sądu Krajowego w Poznaniu, zostałem 7-go tego miesiąca skazany na śmierć. Kochani, niechaj to będzie dla Was pewnym zadośćuczynieniem, że oddaję moje życie nie z powodu pospolitego przestępstwa, lecz za moją Ojczyznę. Częściowo nie należę już do tego świata…” (z pożegnalnego listu, napisanego 10.09.1944 r.). 

W więziennej celi śmierci Skazaniec wydrapał na ścianie:

„Józef Jeżewski polityczny skazany na śmierć 1944”   

Dnia 22.09.1944 r. o godz. 17:00 kat wykonał swoje zadanie. W Poznaniu, w więzieniu przy ul. Młyńskiej 1, w wieku 33 lat, został stracony oficer WP Józef Jeżewski, żołnierz II Rzeczypospolitej, obrońca Gdyni i Kępy Oksywskiej w 1939 r. Po ucieczce z niewoli, członek ZWZ, AK, Kurier Podziemia. Organizator wielu ucieczek lotników alianckich z jenieckich obozów.

* * * * *

Przebyłem blisko 18-ście tysięcy kilometrów, pielgrzymkę za cieniem swego Ojca… Imałem się kosy przy żniwach lub sianokosach, przy cegielni wydobywałem ręcznie glinę z glinianek, byłem malarzem konstrukcji stalowych na dużych wysokościach, kopałem rowy melioracyjne, zbierałem butelki, makulaturę i szmaty, itp. – wszystko po to, by móc dodatkowo zarabiać na koszty związane z poszukiwaniem śladów po Ojcu.

Między innymi, w roku 1969 wyjechałem do ówczesnej Czechosłowacji, zatrudniając się, jako pracownik fizyczny w firmie „Beton-Stal” na budowie cukrowni w Hrušovanach n/Jev., by móc kontynuować poszukiwania na obcej ziemi.

W kraju została Żona z trojgiem maleńkich dzieci. Ta wspaniała Niewiasta zawsze dawała mi zgodę na poszukiwania śladów Ojca i wyjaśnienia przyczyn oraz okoliczności Jego śmierci.

Po uzyskaniu stosownego zezwolenia od władz Czechosłowacji, natychmiast rozpocząłem poszukiwania, wykorzystując do tego zapracowane w ciężkim trudzie nadgodziny.

W Brnie trafiłem na ślady dokumentów Gestapo, które dotyczyły wielu Polaków, a wśród nich znalazłem nazwisko mego Ojca.

Szlochałem, jak dziecko, ja – dorosły mężczyzna…

* * * * *

Oryginały dokumentów były w Dreźnie, skąd po wielu staraniach otrzymałem trzy rolki mikrofilmów.

Gestapo z Brna odnotowało, że przy aresztowanym Józefie Jeżewskim znaleziono… różaniec.

Te grypsy i pożegnalny list, to moje największe skarby, a zarazem niezwykłe przesłanie Rodzica o zachowaniu do końca WIARY, HONORU i umiłowania OJCZYZNY.

I nadzwyczajne przesłanie – RÓŻANIEC. Różaniec, który miał w ręku Ojciec i… oprawcy.

Odnaleziony przeze mnie kolejny świadek, mieszkaniec Pragi, Pan Vaclav Chod, który był współwięźniem Ojca, opowiedział mi, że mimo okrutnych tortur Józef Jeżewski nie wyparł się WIARY i nie podeptał RÓŻAŃCA. Swoją postawą wzbudził ogromne uznanie i podziw wśród więźniów, a u oprawców wściekłość, ich zmęczenie zadawanymi torturami, i ich… poddanie się. Vaclaw Chod słyszał urywki rozmowy, jak oprawcy byli zdumieni twardym Polakiem.

Kiedy różaniec zakotwiczył w mym niegodnym sercu? – nie wiem.

Kiedy zapuścił korzenie w mojej ciemnej duszy? – nie wiem.

Kiedy zaczął zmieniać moją osobowość? – nie wiem.

Kiedy zaczął szlifować ostre kanty mego charakteru? – nie wiem.

Dzisiaj, z perspektywy dziesiątków lat, wiem, jak przez ten różaniec uczyłem się pokory wobec innych, chociaż i tak bywam czasami jeszcze krnąbrny i uparty.

Przede wszystkim mozolnie uczyłem się pokory wobec Stwórcy Wszechmogącego, wobec Jezusa Chrystusa i Jego Matki Najświętszej, Królowej Polski.

Do dzisiaj próbuję sobie wyobrazić, jak przed wykonaniem wyroku śmierci, Ojciec odmawia różaniec na palcach swoich rąk. Jakie prośby zanosił do Matki Najświętszej? O co prosił Mateńkę w ostatniej chwili swego tchnienia, gdy kat przerywał Jego ziemskie życie?

* * * * *

Różaniec stopniowo pętał moje złe nawyki, przywary, oczyszczał moją duszę, ubogacał serce, uczył na nowo miłości do najbliższych memu sercu – cudownej Żony i wspaniałych Dzieci.

Potęgę modlitwy różańcowej doświadczyłem namacalnie w czasie słynnej Akcji Ratowniczej w Karlinie, która miała miejsce na przełomie lat 1980/1981. Brałem w niej bezpośredni udział.

Zdarzyła się rzecz niesamowita, którą potem, międzynarodowe gremium specjalistów na spotkaniu w USA uznało, że było to pierwsze tego typu rozwiązanie techniczne na świecie, w ekstremalnych warunkach, i to dokonane przez polskiego inżyniera.

A byłem bezradny, jak dziecko. I myślałem tylko, jak uciec z Karlina, lecz cała moja wola została spętana przez różaniec… I dokonałem niesamowitej rzeczy, ale to nie moja, lecz Nieba zasługa, gdyż zaufałem Światłości.

Napisałem potem:

„…Pani Cudownej Piękności – otwórz me serce.
Nawet w Karlinie odczułem moc Twojej łaski.
W modlitwie Różańca Świętego, ja, człek płaski,
z głęboką nadzieją i pokorą, ze łzami,
wśród wycia ognia, wiatru, chodzenia błotami,
szukałem ratunku i wszelakiej pomocy.
Tak było dnia każdego batalii i nocy „.

W stanie wojennym uczestniczyłem w 6-cio tygodniowych rekolekcjach Odnowy w Duchu Świętym u Księży Pallotynów w Gdańsku.

Od blisko 20-tu lat należę do Rycerstwa Niepokalanej w Niepokalanowie.

Od roku jestem Kawalerem Szkaplerza Karmelitańskiego, nałożonego mi w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach.

To szczególnie zobowiązuje. I zarazem umacnia, gdy tracę wiarę w to, co robię – czy podołam?

Jestem tylko człowiekiem, ze swoimi ułomnościami, grzechami, jam człek płaski. Tak mało jeszcze we mnie pokory przed Bogiem… Więc w swoje niegodne ręce, prócz różańca, srebrzysty medalik z Ostrej Bramy biorę…

 „Na srebrnym łańcuszku noszę Twój Wizerunek,
I tulisz się do mej piersi taka Maleńka.
Wskazujesz mi drogę – idę w inny kierunek,
Tyś biedniejsza w mej piersi, niż Bogu stajenka.
    
         Bije swój czas, bo ma serce stojący zegar.
Na srebrnym łańcuszku jest SERCE mego serca.
Biegałem za pustką w świecie, jak głupi ogar,
Nim zrozumiałem, że byłem jak innowierca.”

Różaniec sprawił, że w dniu 3 maja 1997 r., w czasie Mszy św. Przed Cudownym Obrazem M. B. Bolesnej Królowej Polski w Licheniu, odbyło się uroczyste ślubowanie Zarządu Fundacji FON®.

To za przyczyną Różańca św., w dniu 24 listopada 2002 r., przed Cudownym Obliczem Królowej Polski na Jasnej Górze, miało miejsce ponowienie ślubowania oraz obranie Jezusa Chrystusa Królem Fundacji FON® i zawierzenie Bożemu Miłosierdziu Wszystkich jej Darczyńców, Dobrodziejów z kraju i z Polonii. Równocześnie, w czasie uroczystej Mszy św. o godz. 12:00 – na Ołtarzu, przed Cudownym Obliczem Jasnogórskiej Królowej Polski, został złożony DAR OFIARNY (dokumentacja Fundacji FON®), jako szczególne VOTA.

Decyzją Ojca Przeora, DAR OFIARNY Fundacji FON® został złożony w Jasnogórskim Archiwum na wieczną pamiątkę.

* * * * *

Moja cywilna odwaga, by publicznie dać niniejsze świadectwo, jest niczym wobec odwagi Tych, co na przestrzeni wieków utworzyli nieogarniętą, nieskończoną Litanię Męczeństwa Narodu Polskiego, wobec Którego tyle razy stosowano brutalną przemoc, tylko za to, że byli Polakami, że mieli cywilną odwagę bronić Różańca św., obrazka, modlić się po polsku, bronić polskich świątyń (tragiczny przykład Unitów Podlaskich).

Strzegli WIARY swych Dziadów i Ojców z najwyższym poświeceniem – więc ja, mój Boże, przy Nich jestem niczym.

Naród, któremu w smutnym udziale przypadło oblegać kurhany (jak np. w Licheniu) i groby przeszłości, w kraju i na Obczyźnie – jak ma to miejsce w dzień szczególnej pamięci (1-go listopada każdego roku) – domaga się, by z tych mogił szło dla niego światło.

Kiedy rozglądamy się w tradycjach Narodu, wydobywamy z jego skarbca wzniosłe chwile i porywające narodowe przeżycia. Im bogatsze jest przeżycie przeszłości i im szczytniejsze, tym bardziej ono przetwarza nas samych i nasze serca.

Pragnę ogarnąć oczyma wyobraźni przeogromne stosy kości Polaków, Poległych, Pomordowanych i Zaginionych przez wieki z miłości do Ojczyzny.

Chciałbym dotknąć tych kości, bym mógł poczuć potężną siłę w sobie.

Czy wśród nich znajdę te najdroższe – mego Ojca, żołnierza, Który w Gdyni i na Kępie Oksywskiej stanął z Innymi w 1939 r.? – ja nie wiem, gdzie jest Jego grób.

Pragnę czerpać siły z WIARY naszych Dziadów i Ojców. I mego Rodzica również, który jej się nie zaparł i nie podeptał Różańca św., jak tego domagali się oprawcy.

Jakże inaczej dzisiaj wyglądałaby Polska, gdyby cały Naród tego pragnął, gdyby cały Naród naprawdę chciał i potrafił postępować według tylu nauk Ojca Świętego Jana Pawła II.

Dlaczego nie chcemy pokochać w naszej Ojczyźnie – Jej myśl, serce i mądrość?

Dlaczego przestaliśmy kochać Jej czyny, Jej moc i Jej chwałę, Jej cnoty i Jej świętość?

Poszukajmy w Ojczyźnie i umiłujmy Jej Dusze. Ziemia ojczysta sama przez to powinna być nam szczególnie droga, że ślad Ducha Pokoleń nosi na sobie.

Jest źródło, z którego Naród przez wieki, mimo tylu prześladowań, czerpał swą moc i swoją nadzieję.

To właśnie wielka WIARA naszych Dziadów i Ojców, która zawstydzała mądrość mądrych, roztropność roztropnych i zdumiewała nawet katów.

Ta WIARA wskrzeszała w Ich duszach najszlachetniejsze cnoty.

Coraz bardziej słabnie, i gaśnie Największy CZŁOWIEK i POLAK wszechczasów. Ostatkiem sił błaga Boga i Matkę Najświętszą o ocalenie Polski i świata całego…

Czy rozpocznie się pospolite ruszenie serc miłujących Ojczyznę, z takim skutkiem, aby obudził się Duch Narodu?

Pragnę, by Każdy, do Którego trafi statut, objął szczególną modlitwa różańcową Fundację FON®, która ma przetrwać Pokolenia, bo to dla dobra Polski.

Pragnę, by Fundacja FON® rozwijała się na chwałę Matki Najświętszej Królowej Polski i Jej Syna Jezusa Chrystusa, a dla dobra umiłowanej Ojczyzny.

Kończę niniejsze, publiczne świadectwo słowami modlitwy:

„Ponownie spłyń Pani z Nieba, spraw objawienie,
niechaj Duch Święty obudzi Ducha Narodu,
ze Synem dzieciom błogosław, spełnij pragnienie –
już dość cofania się, nam czas ruszyć do przodu.
    
         I stroskani czekamy czasu oczyszczenia.
Wieki doświadczeń, powstało krwi i łez morze.
Te łzy i krew policz dla naszego zbawienia.
Już czas, by nikt nie zaparł się Krzyża w Honorze.
     Niechaj nasz Orzeł – Polski Najświętsza Królowo,
Różańcem opasze tego kraju granice.
Niech Orzeł z Duchem Świętym wzmocnią nas na nowo,
Byśmy z tym Krzyżem otwarte mieli źrenice.”

* * * * *

Niniejsze świadectwo, rozpoczęte w Gdyni, dnia 14 sierpnia 2003 r., zakończyłem w Hamburgu dnia 29 września 2003 r. – w święto Michała Archanioła, Którego w szczególny sposób proszę o pomoc we wszystkich sprawach, dotyczących Fundacji FON®.

Mając świadomość własnych ułomności, z największą pokorą przesyłam niniejsze świadectwo do setek Adresatów zbiorowych i fizycznych wśród Polonii oraz w kraju, bez względu na to, czy będzie ono przyjęte pozytywnie czy negatywnie.

Całą sprawę zawierzam Bogu Wszechmogącemu przez ręce Najświętszej Maryi Królowej Polski i Jej Syna Jezusa Chrystusa.

Mówię też wprost – Jezu, Ufam Tobie.

Boże Wszechmogący, wspomóż moją nędzę łaską swoją, bom zaufał także Tej, do Której posłałeś swego Anioła Gabriela. Zaufałem Tej, Która posiada najcudowniejszą, niepojętą Światłość i z Twojej woli Boże, za przyczyną Ducha Świętego, dała światu Światło wieczne – Jezusa.

Zaufałem dla dobra umęczonej Ojczyzny – Polski.

* * * * *

Statut Fundacji jest przygotowany do publikacji, lecz brak funduszy wstrzymuje jego wydrukowanie.

Kto zechce otrzymać:
– statut Fundacji FON®,
lub
– kopie DARU OFIARNEGO, złożonego w dniu 24.11.2002 r. na Ołtarzu Jasnogórskiej Królowej Polski,
lub
– obie te pozycje razem,
jest proszony o przesłanie zwykłą pocztą swego pisemnego zgłoszenia oraz ofiary (na niżej podane konta) na druk i na koszty przesyłki.

Kto zapragnie przesłać ofiarę na ratowanie Szpitala Wojskowego w Helu (patrz osobny APEL do całej Polonii i Polaków w kraju), może to uczynić, dokonując wpłaty również na niżej podane konta.

Pragnę z całego serca podziękować, zamieszkałym w Hamburgu: Marii Teresie i Januszowi oraz Joli, za Ich zaufanie, doznane – przebogate wewnętrzne ubogacenie, za ofiarną gościnę, za niezwykłą – anielską opiekę, za umożliwianie mi codziennego uczestnictwa we Mszy św.

A przecież, zobaczyliśmy się pierwszy raz w życiu!

Fundacja – Fundusz Obrony Narodowej.
Bank PEKAO S.A, I/O Gdynia

(PLN) 87 1240 1239 1111 0000 1642 7220
(USD) 03 1240 1239 1787 0000 1642 7233
(GPB) 56 1240 1239 1789 0000 1642 7246
(EUR) 53 1240 1239 1978 0000 1642 7259

Mściwój Jerzy Jeżewski